Dziennik Gazeta Prawna, Co mogą zmienić prawybory w PO

Czy Donald Tusk naprawdę chce słuchać partyjnych działaczy czy raczej przerzucić na nich odpowiedzialność za wybór kandydata?

Co mogą zmienić prawybory w PO

Dawid Sześciło, Sergiusz Trzeciak

Dziennik Gazeta Prawna, 2010 III 02

Zapowiedź Platformy dotycząca wewnątrzpartyjnych prawyborów prezydenckich prowokuje dyskusję na temat roli tej instytucji w systemie demokratycznym.

Czy w ogóle prawybory są nam potrzebne? Czy Polska powinna czerpać wzorce z modeli prawyborów w krajach Europy Zachodniej i USA? Czy prawybory rzeczywiście służą demokracji, czy też są traktowane wyłącznie jako element kampanii wyborczej i narzędzie politycznego PR?

Po co organizować prawybory? Ich celem jest pokazanie wyborcom, że partia zamierza wyłonić najlepszych kandydatów w możliwie przejrzysty sposób. Są one również testem dla samych kandydatów, na ile potrafią oni komunikować się z wyborcami i zjednywać sobie ich poparcie. Prawybory to sygnał dany działaczom partyjnym przez ich liderów: liczymy się z waszym głosem. Jednocześnie stanowią one ryzykowne przedsięwzięcie w punktu widzenia spójności ugrupowania. Oznaczają bowiem starcie wewnątrzpartyjnych frakcji, angażując ich energię w – z reguły bezpardonową – walkę wewnętrzną, po której zarówno pokonani, jak i zwycięzcy muszą udawać, że nadal się kochają. Najlepiej oddaje tę sytuację amerykańskie powiedzenie, że najważniejsze w prawyborach jest to, aby o nich jak najszybciej zapomnieć.

Jeśli jednak w Polsce miałaby się taka instytucja rozwinąć, to na jakich modelach powinniśmy się wzorować? Modele zachodnie oparte są zarówno na krajowych regulacjach prawnych, jak i wewnętrznych procedurach partyjnych, które często wynikają z ugruntowanych zwyczajów.

Nie tylko w USA

Instytucja prawyborów najczęściej kojarzona jest ze Stanami Zjednoczonymi i procedurą wyłaniania kandydatów w Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej. Rzeczywiście, prawybory w USA odbywają się w zasadzie na wszystkich szczeblach i cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Jednak również partiom europejskim ten sposób tworzenia list wyborczych nie jest obcy.

Niemieckie prawo wyborcze szczegółowo określa wewnątrzpartyjną procedurę wyłaniania kandydatów partii w wyborach do Bundestagu (niższa izba parlamentu niemieckiego) oraz landtagów (parlamenty krajów związkowych). Wyboru dokonuje zgromadzenie członków ugrupowania w okręgu wyborczym lub zgromadzenie delegatów wybranych przez wszystkich członków. Każdy członek partii dysponuje równą siłą głosu i prawem zgłoszenia swojej kandydatury. Partyjni liderzy nie mogą zakwestionować prawyborczych rozstrzygnięć.

Organizowanie partyjnych prawyborów nie wszędzie jest obowiązkiem wynikającym z przepisów prawa. Niekiedy, jak w modelu włoskim, inicjatywa wyłaniania partyjnych kandydatów poprzez głosowanie członków i sympatyków partii może wyjść od samych ugrupowań. Najdalej idącą propozycją były ostatnie prawybory partyjne, które odbyły się w 2009 r. w lewicowej włoskiej Partii Demokratycznej. Uprawnieni do udziału w głosowaniu byli nie tylko członkowie partii, ale też wszyscy obywatele Włoch, a nawet obcokrajowcy posiadający prawo stałego pobytu.

Jakie wnioski z tej analizy wypływają dla naszego kraju? Przepisy prawa wyborczego nie nakładają na komitety wyborcze wymogów dotyczących procedury tworzenia list kandydatów w wyborach, w szczególności zasad doboru kandydatów i ich umiejscowienia na listach. Czy powinniśmy wobec tego zmienić prawo? Nie byłby to krok w dobrą stronę, gdyż reguły narzucane odgórnie przepisami prawa, zwłaszcza w obszarze kampanii wyborczej, rzadko się sprawdzają. Dobitnym przykładem w tym zakresie są omijane szerokim łukiem limity wydatków na kampanię. Ukształtowanie takich zasad to raczej kwestia stopniowej budowy kultury politycznej i zakorzeniania się partii w świadomości społeczeństwa. Polska, czerpiąc wzorce z modeli zachodnich, powinna raczej iść w kierunku ustanowienia zwyczaju.

Jedyną polską partią, która na szeroką skalę zdecydowała się na wyłanianie swoich kandydatów w wyborach parlamentarnych w drodze prawyborów, była Platforma Obywatelska. Stało się to jednak tylko raz – przed wyborami parlamentarnymi w 2001 r. Sam przebieg prawyborów dostarczył argumentów przeciwnikom tego rozwiązania – prawybory w Toruniu i Płocku zakończyły się skandalem i zostały unieważnione ze względu na nadużycia, których mieli się dopuścić kandydaci. Od tego czasu kandydaci PO w wyborach do różnych szczebli władzy publicznej są wyłaniani w procesie kontrolowanym przez władze krajowe.

Wnioski dla Polski

Z punktu widzenia obywateli prawybory mają sens tylko wówczas, jeśli ich celem jest transparentny wybór najlepszych kandydatów. Inaczej mogą łatwo przekształcić się w kontrolowany spektakl odgrywany pod publikę, w którym karty są z góry rozdane. Dobrze, że PO zdecydowała się na taki eksperyment, chociaż trudno oprzeć się w wrażeniu, że prawybory te mają ograniczony charakter. W końcu dwaj główni kandydaci zostali namaszczeni przez władze krajowe partii. Wydaje się zatem, że bardziej niż z troski o wewnątrzpartyjną demokrację decyzja Donalda Tuska wynikała z chęci przerzucenia odpowiedzialności za wybór na działaczy partyjnych. W przypadku porażki lub niezadowalającego wyniku kandydata PO zdejmuje to z premiera odium niefortunnej decyzji.

Te krytyczne uwagi nie zmieniają jednak faktu, że każdy ruch, który choć minimalnie osłabia centralizację władzy w partiach politycznych oraz daje więcej uprawnień strukturom regionalnym i lokalnym działaczom, zasługuje na pochwałę. Pytanie, czy eksperyment się sprawdzi i czy w podobnym kierunku pójdą pozostałe ugrupowania. Można wątpić, czy polscy liderzy partyjni dorośli to tego, aby zacząć doceniać struktury lokalne i słuchać głosu tych, którzy przecież na nich pracują. Z drugiej strony można użyć argumentu, że zachodnie demokracje budowano przecież przez dziesiątki lat. Tylko czy Polska może pozwolić sobie na to, aby tak długo czekać?

DAWID SZEŚCIŁO
prawnik, współpracownik fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju

SERGIUSZ TRZECIAK
doktor nauk politycznych, konsultant polityczny

Zobacz również