Dziennik, Unia coraz śmielej ingeruje w gospodarkę

Unia coraz śmielej ingeruje w gospodarkę

Jarosław Bełdowski, Sergiusz Trzeciak

Dziennik, Wall Street Journal, 2009 VI 05

Parlament Europejski przeciętnemu Polakowi nie kojarzy się z gospodarką. Przypomina zaś kilka europejskich kłótni, w których uczestniczyli nasi europosłowie. Ale czy ta instytucja może wpływać na polską gospodarkę, a także na nasze wydatki? Otóż okazuje się, że może, a w przyszłości wpływ PE na polskie życie gospodarcze może być jeszcze większy. Wszystko zależy od tego, kogo wybierzemy w najbliższą niedzielę.

Kraje europejskie, w tym Polska, nie są podporządkowane polityce gospodarczej Brukseli,która jedynie wytacza w tej dziedzinie kierunki. Oznacza to, że prowadzą one własną politykę gospodarczą, która musi być jednak zbieżna z celami Unii Europejskiej. Z drugiej strony w Brukseli podejmowanych jest wiele decyzji, które pośrednio dotykają gospodarki we wszystkich krajach członkowskich. Większość z tych decyzji zapada w Komisji Europejskiej oraz Radzie Europejskiej (w jej skład wchodzą szefowie państw lub rządów). Przykładowo decyzja o uznaniu pomocy publicznej dla polskich stoczni za niezgodną z prawem unijnym została podjęta przez Komisję Europejską, a decyzja o przyjęciu pakietu klimatyczno-energetycznego przez Radę Europejską. Instytucje te muszą się jednak liczyć z opinią Parlamentu. Może on bowiem w wybranych obszarach współdecydować o ostatecznym kształcie aktów unijnych, a nawet doprowadzić do ich odrzucenia. Z tych uprawnień PE skwapliwie korzysta, z różnym jednak dla europejskiej gospodarki skutkiem.

PE a pakiet klimatyczno-energetyczny

Parę miesięcy temu usłyszeliśmy o wielkim sukcesie Polski w sprawie tzw. pakietu klimatyczno-energetycznego. Bez wątpienia udało nam się odsunąć w czasie niezwykle kosztowne inwestycje, które polski sektor energetyczny musiałby ponieść, gdyby pakiet wszedł w życie w pierwotnie proponowanej wersji. Niewiele jednak osób wie, że nie oznaczało to zakończenia prac nad pakietem, bowiem jego zatwierdzenia musiał dokonać Parlament. Nie naruszając jego ogólnych założeń, PE wprowadził do jednego z jego aktów poprawkę, na podstawie której zyski ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla mogą być przeznaczone na inwestycje w urządzenia do jego przechwytywania. Biorąc pod uwagę zużycie węgla w Polsce, nie musimy wyjaśniać, dlaczego ta poprawka jest dla nas korzystna.

Polski hydraulik, telefony komórkowe i pociągi w PE

Nie zawsze jednak decyzje Parlamentu sprzyjają rozwojowi gospodarczemu UE. Niechlubnym tego przykładem jest tzw. dyrektywa usługowa, dzięki której chciano w sferze przepływu usług zrealizować to, co już osiągnięto w ramach swobodnego przepływu towarów, czyli obowiązywanie zasady kraju pochodzenia. Niestety możliwość świadczenia usług przez usługodawcę w innym kraju - na tych samych warunkach jak w kraju jego pochodzenia - spotkała się z gwałtownym sprzeciwem. Wizja polskiego hydraulika świadczącego usługi we Francji czy Hiszpanii, a płacącego świadczenia socjalne w Polsce, była na tyle przerażająca, że przyjęto rozwodnioną wersję dyrektywy. Niewątpliwym jednak sukcesem okazało się obniżenie cen za rozmowy prowadzone przez telefony komórkowe na terenie UE. Nie dość, że ceny gwałtownie spadły, to operatorzy sieci komórkowych odnotowali zwiększone obroty, co przełożyło się na ich większe zyski. Kto wie, czy wkrótce nie odnotujemy także poprawy jakości przewozów kolejowych. Zgodnie z tzw. trzecim pakietem kolejowym, który został zatwierdzony przez PE, za spóźnienie pociągu międzynarodowego i krajowego o ponad godzinę będzie przysługiwał zwrot w wysokości 25 proc. ceny biletu, a przy spóźnieniu dwugodzinnym w wysokości połowy jego ceny. Regulacje w tym zakresie mają obowiązywać w Polsce od początku grudnia tego roku.

PE po traktacie lizbońskim

Można by mnożyć bez końca przykłady różnego wpływu PE na naszą gospodarkę, ale jeszcze ciekawsza wydaje się przyszłość. Jeśli bowiem wejdzie w życie traktat z Lizbony, rola Parlamentu Europejskiego zostanie wzmocniona. Po pierwsze w ramach ustalania budżetu unijnego poszerzona zostanie procedura współdecydowania (z Komisją Europejską), w szczególności Parlamentowi zostanie przyznane prawo do wyznaczania górnych pułapów wydatków we wszystkich kategoriach budżetowych. Po drugie, w nowych obszarach zwiększone zostaną uprawnienia legislacyjne PE, np. sprawy wewnętrzne i wymiar sprawiedliwości. Po trzecie, dzięki traktatowi lizbońskiemu PE uzyska większy wpływ na ostateczną decyzję dotyczącą wyboru przewodniczącego Komisji Europejskiej. A to właśnie od przewodniczącego wiele zależy w sprawach organizacji Komisji i podziału kompetencji pomiędzy jej członków. Ma on również duży wpływ na kształtowanie kierunku gospodarczego, który będzie realizowany przez Komisję w danej kadencji.

Jak łatwo zauważyć, PE coraz śmielej ingeruje w nasze życie gospodarcze. Tym bardziej istotne jest więc to, kogo wybierzemy w nadchodzących wyborach. To, ilu wybierzemy kompetentnych polityków z odpowiednią wiedzą w sprawach gospodarczych, a ilu tanich populistów, którzy, używając pięknych sloganów, będą przez następne pięć lat szkodzić gospodarce europejskiej, w tym polskiej, zależy od naszej decyzji w najbliższą niedzielę. W okresie najpoważniejszego od lat kryzysu gospodarczego wybór ten nabiera jeszcze większego znaczenia.

Jarosław Bełdowski, prezes Fundacji FOR

Sergiusz Trzeciak, prezes Fundacji Politikos
 

Zobacz również