Polska The Times, My Polacy możemy zmienić Anglię

My Polacy możemy zmienić Anglię

Polska The Times, 2009 V 18

Polacy w Londynie mogą pozbawić nacjonalistów historycznego sukcesu - pisze Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego, prezes Fundacji "Politikos".

W kontekście towarzyszącej nam w Polsce kampanii do Parlamentu Europejskiegowarto pamiętać o tym, że poza granicami kraju mieszkają nawet dwa miliony polskich obywateli. To poważny kapitał społeczny i polityczny, który może być wykorzystanyzarówno w kampanii prowadzonej na rzecz kandydatów startujących w Polsce, jak i lokalnych kandydatów w pozostałych krajach Unii Europejskiej.

Warto przypomnieć, że obywatele polscy mieszkający poza granicami kraju mogą głosować w polskich przedstawicielstwach dyplomatycznych na kandydatów z list warszawskich. Jeśli jednak nie chcą głosować na kandydatów z Polski, ale włączyć się bardziej aktywnie w życie polityczne kraju, w którym mieszkają, mogą zdecydować się na poparcie lokalnych kandydatów z krajów UE.

Największą siłę polityczną stanowią Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii. Oni sami - dostrzegając ten potencjał - zaczynają się organizować. W ubiegłym roku podczas wyborów lokalnych, w których jako obywatele Unii mają prawo głosu, Polacy aktywnie zaangażowali się w ich przebieg, co miało znaczenie w kampanii wielu lokalnych kandydatów. Anegdotycznym wręcz przykładem polskiego lobbingu może być były mer Londynu Ken Livingstone propagujący polskie pierogi podczas ubiegłorocznej kampanii. Ukłony w stronę polskiego elektoratu czynił również aktualny mer Londynu, konserwatywny Boris Johnson. Polska diaspora stanowi siłę, która potencjalnie może wpłynąć na gospodarkę i politykę Wielkiej Brytanii, błędem byłoby więc, gdyby Polacy takich możliwości nie wykorzystali.

Jest to szczególnie istotne w tegorocznych eurowyborach, kiedy kryzys w Wielkiej Brytanii stanowi wodę na młyn dla neofaszystów brytyjskich spod znaku British National Party. Partia BNP szerzy hasła zgodne ze sloganami "Brytyjska praca dla brytyjskich robotników", na każdym kroku wysyłając "imigrantów do domu". Co ciekawe, nie tak dawno środowiska Polonii zaprotestowały, kiedy BNP, co zakrawa na ironię, przez pomyłkę użyła polskiego myśliwca na plakacie antyimigracyjnym.

Oczywiście nie byłoby problemu, gdyby partia ta miała marginalne poparcie, ale choćby w wyborach lokalnych w Londynie przekroczyła próg 5 proc. głosów. Nie da się również wykluczyć, że BNP uzyska przynajmniej jeden mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a to z kolei może tylko wzmocnić anty-imigracyjne nastroje. Ostatnio wzrosła też liczba agresywnych incydentów skierowanych przeciwko mniejszości polskiej w Wielkiej Brytanii.

Wzrost popularności nacjonalistycznych sentymentów wraz ze sceptyczną opinią o Polakach na obczyźnie stanowią silne argumenty na rzecz bardziej aktywnego zaangażowania się Polonii w życie polityczne na Wyspach. Ciekawy przykład stanowi projekt "Polacy głosują", którego organizatorami są entuzjastycznie nastawione młode osoby ze środowiska polonijnego w Londynie, studenci prestiżowych uczelni brytyjskich lub pracujący profesjonaliści.

Jak twierdzi Monika Sztajerowska, studentka London School of Economics i jedna z inicjatorek zaangażowania Polaków w życie polityczne w Wielkiej Brytanii, można wyróżnić trzy cele tego rodzaju akcji. Pierwszym jest uświadomienie Polakom zamieszkałym w Wielkiej Brytanii, że powinni korzystać z praw, jakie daje im Unia Europejska, w szczególności z prawa do głosowania w wyborach lokalnych i europejskich. Drugim jest zachęcenie Polaków do wzięcia udziału w głosowaniu na lokalnego kandydata brytyjskiego, który będzie reprezentował ich interesy w Wielkiej Brytanii. Wreszcie organizatorzy akcji chcieliby pokazać społeczności brytyjskiej, że Polacy są politycznie świadomi, a co za tym idzie - stanowią wartościową i znaczącą część wielokulturowego społeczeństwa Wielkiej Brytanii.

Organizatorzy akcji "Polacy głosują" m.in. brali udział w przygotowaniu debaty z politykami kandydującymi w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz zachęcali środowiska polonijne do uczestnictwa w panelu dyskusyjnym z minister ds. europejskich Caroline Flint podczas debaty zorganizowanej przez związek zawodowy UNISON w parlamencie brytyjskim.

Tego rodzaju inicjatywy cieszą się poparciem polskiej ambasady w Londynie. To pozytywny sygnał, że polskie placówki dyplomatyczne chcą wykorzystać potencjał, jakim dysponuje polska diaspora, żeby budować pozytywny wizerunek naszego kraju. Zaczynają się również organizować polskie środowiska studenckie, o czym świadczy chociażby niedawny Kongres Polskich Organizacji Studenckich w Wielkiej Brytanii, który zrzesza już około 30 polskich stowarzyszeń działających na uczelniach brytyjskich.

Może Polacy zaczną wreszcie wykorzystywać swoje możliwości i przełamią wizerunek społecznie oraz politycznie biernej taniej siły roboczej. Może uda nam się pokazać, że jesteśmy narodem, który potrafi walczyć również o swoje interesy i godną reprezentację w Parlamencie Europejskim? Dlatego tak ważne jest, aby Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii o tym pamiętali i wzięli udział w czerwcowych wyborach.

Zobacz również