Gotowy pomysł na siebie – dr Sergiusz Trzeciak

Gotowy pomysł na siebie

O mnie w mediach

PRoto.pl: Załóżmy, hipotetycznie, że przychodzi do Pana klient z gotowym pomysłem na siebie, który odbiega od jego osobowości. I prosi o pomoc – wskazanie narzędzi, które pomogą mu w budowaniu marki osobistej. Co by Pan mu odpowiedział?

Dr Sergiusz Trzeciak, ekspert z zakresu marketingu politycznego, wizerunku publicznego i public relations, autor książki „Coaching marki osobistej, czyli kariera lidera”: Budując markę osobistą powinniśmy przede wszystkim patrzeć na swoje mocne strony. Jeżeli skoncentrujemy się tylko na tworzeniu sztucznego wizerunku, który jest wyimaginowanym obrazem, to wtedy tracimy na spójności i autentyczności przekazu, a to może być dostrzegalne z zewnątrz, zwłaszcza, jeżeli mówimy o osobach publicznych. W sytuacji, o której Pani wspomniała, namawiałbym klienta do zmiany sposobu myślenia –  tak by nie rozpoczynał rozmowy od narzędzi, tylko od strategicznego spojrzenia na swoją markę. Podczas moich szkoleń i sesji doradczych wyjaśniam, że warto wyjść od diagnozy swoich mocnych stron, od zdefiniowania, jaką się ma wizję przyszłości, co myśli się o sobie w perspektywie pięciu, dziesięciu lat; jakie ma się cele do zrealizowania; po co chce się budować markę osobistą. Wreszcie – trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki przekaz chcę budować na temat swojej osoby i na ile ten przekaz jest spójny z obrazem firmy czy organizacji, którą reprezentuje. Dopiero wówczas przechodzimy tak naprawdę do narzędzi i zastanawiamy się, gdzie warto być obecnym: czy będą to portale społecznościowe, czy wskazana z punktu widzenia tej osoby będzie obecność w mediach – jeśli tak, to w jakich. To są tak naprawdę tylko narzędzia. To, czego powinniśmy uniknąć, to myślenia od końca, czyli „wybieram narzędzie, a nie wiem do końca, po co”.

PRoto.pl:  Przez poprzednie pytanie chciałam także nawiązać do tego, jaka w Polsce jest świadomość personal brandingu. Jakie problemy zauważamy?

S.T: Często personal branding jest mylony z pojęciem wizerunku. Te zagadnienia są oczywiście ze sobą powiązane i  jak najdalszy jestem od tego, by powiedzieć, że wizerunek publiczny jest nieistotny. On jest niejako wypadkową marki osobistej. Najpierw powinniśmy się jednak koncentrować na pracy od wewnątrz, na rozwoju osobistym i zawodowym, a wizerunek jest tylko narzędziem, który ma nam w tym pomóc. Jest istotny z punktu widzenia utrwalenia świadomości odbiorców oraz ich określonego sposobu myślenia na nasz temat.

PRoto.pl: Czy budowaniem marki osobistej powinien być zainteresowany przede wszystkim prezes firmy, manager, czy może pozycja zawodowa nie ma tu znaczenia?

S.T:  Marka osobista oczywiście może wydawać się istotniejsza dla osób publicznych, bo tutaj w grę wchodzi również kwestia obecności medialnej, a krąg odbiorców jest dużo szerszy. Pojawia się jednak tutaj pułapka w myśleniu polegająca na przekonaniu, że personal branding potrzebny jest jedynie osobom publicznym. Nie – marka osobista potrzebna jest każdej osobie, która w sposób strategiczny podchodzi do swojej kariery zawodowej. To zagadnienie dotyczy szefów firm, freelancerów, dziennikarzy, ekspertów…

PRoto.pl: PR-owców też?

S.T.: W zawodzie PR-owca takie działania są szczególnie istotne, bo klienci nie zwrócą się do przypadkowych osób. Często osoby pracujące w agencjach tworzą własny brand. O idealnej sytuacji mówimy wtedy, gdy ten brand jest spójny z brandem firmy. Funkcjonując w pewnej strukturze, dopasowujemy się do marki organizacji, ale ważne jest, by spójność z naszym podejściem została zachowana. Prowadząc szkolenia obserwuję firmy, które mają ugruntowaną pozycję na rynku i marka osoby często jest pochodną marki firmy. Z drugiej strony zauważamy też odwrotną sytuację, gdzie marka firmowa powstała od marki osoby.

PRoto.pl: I tu pojawia się problem, gdy tej osoby już nie ma w firmie. Myślę tu o ostatnim głośnym rozstaniu Jeremy’ego Clarksona ze stacją BBC. Program „Top Gear” podobno stracił już 4 mln widzów…

S.T.: Przy tego typu programach o sukcesie decyduje osobowość. Za każdą dużą produkcją zawsze na końcu stoi żywy człowiek, który rozbudza emocje. Jeśli myślimy o show bussinesie to warto zwrócić uwagę, że produkcje często mają charakter programów autorskich. Oczywiście istnieje pewne ryzyko, gdy osoba, na której buduje się markę programu, z jakiegoś powodu zawodzi. Ale trzeba też sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ktoś ogląda dany program – najczęściej dlatego, że występuje w nim konkretna osoba.

PRoto.pl: Robert Biedroń był przykładem osoby, która zbudowała swoją markę osobistą, a jego brand był spójny z wartościami Twojego Ruchu. Ta partia w ogóle pełna była polityków, którzy koncentrowali się na budowaniu marki osobistej. Teraz, kiedy tak dużo z nich odeszło, partia ma problem…

S.T.: W przypadku Roberta Biedronia myślę, że zagrało to, iż odróżniał się od reszty. To obok wiarygodności jedna z fundamentalnych zasad marketingu czy PR. Mówimy o Biedroniu, ale według mnie najlepszym przykładem polityka, który wykreował świadomą markę, jest Janusz Korwin-Mikke. Albo się go kocha, albo nienawidzi, ale z punktu widzenia odbiorców odróżnia się on od większości i co najważniejsze – od lat jest wierny swoim poglądom. Tacy politycy, osoby publiczne, długofalowo wygrywają. Oni oczywiście nie są kochani przez wszystkich, ale mają wyrazistą markę.

PRoto.pl: Magdalena Ogórek będzie przekładem świadomego budowania marki osobistej czy jej obecność w polityce to rodzaj kreacji?

S.T:  Mam wrażenie, że jej obecność w polityce to przypadek, a nie przemyślana długofalowa strategia, choć trudno oceniać polityka na podstawie kilku miesięcy obecności w mediach…

PRoto.pl: Ale podobno można w kilka miesięcy stworzyć markę osobistą…

S.T: Ja się z tym nie zgadzam. Myślę, że markę buduje się latami, gdyż jest ona pochodną naszych doświadczeń. Droga na skróty jest natomiast bardzo niebezpieczna. Oczywiście są dziedziny, w których ten okres jest krótszy – na przykład w show businessie. Często nie widzimy jednak długotrwałego procesu przygotowania i koncentrujemy się na kilku miesiącach działalności artysty, który „nagle” wypłynął, stąd takie mylne wnioski o błyskawicznej karierze. Jeżeli mówimy o biznesie czy polityce, to ja bym stawiał jednak na proces, który trwa lata, na które składają się stopniowe wzrastanie i docieranie z przekazem na temat własnej osoby do odbiorców.

PRoto.pl: A co jeśli ktoś nie chce budować marki osobistej?

S.T: Jeżeli ktoś nie chce pracować nad marką osobistą to w porządku, ale musi brać pod uwagę fakt, że i tak będzie miał swego rodzaju markę, którą inni mu przykleją – w oparciu o jego działania czy właśnie ich brak. Można uciec przed świadomym budowaniem marki, ale zawsze pozostaje pytanie, czy jest mi obojętne, co inni o mnie sądzą, czy zastanawiam się nad sobą, nad tym, jaki jestem i do czego dążę. Jest taki słynny cytat z filmu „Forrest Gump”, gdzie główny bohater słyszy od mamy, że „życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz”. Można też przyjąć inne podejście i tu jako przykład posłużę się słynnym cytatem z guru zarządzania Petera Druckera – „najlepszym sposobem przewidywania przyszłości jest jej tworzenie”. Oczywiście to nie jest tak, że wszystko da się zaplanować. I tu z kolei przywołam taką metaforę: jeżeli planuję jakąś podróż, to przynajmniej powinienem wiedzieć, dokąd zmierzam. Wiem, gdzie chcę jechać, ale nie wiem, jakie przeszkody spotkam po drodze. Podobnie jest z personal brandingiem. Znam swoje mocne strony, wiem, kim są moi odbiorcy i jaki przekaz chcę budować, szukam zatem właściwych narzędzi, które mi w tym pomogą. Cała sztuka w tym, żeby robić to w sposób świadomy. Nie oznacza to, że nie weryfikuję swoich planów. Być może z jakiś względów będę musiał zmienić strategię, może dojdę do wniosku, że to, co robię, mnie zwyczajnie już nie interesuje. I wtedy zmieniam ścieżkę kariery, ale robię to w sposób przemyślany. Zawsze powtarzam swoim studentom i klientom: Nie pracujcie dla pieniędzy. Myślcie, co lubicie robić i szukajcie sposobu na to, żeby za to, w czym jesteście najlepsi, ktoś chciał Wam zapłacić.

PRoto.pl: Dużym problemem dla młodych ludzi, który stawiają pierwsze kroki w branży, są chociażby imprezy branżowe. Jak zrobić wrażenie podczas rozmów kuluarowych i jak z małym doświadczeniem radzić sobie podczas tzw. „small talków”?

ST: Nie sztuką jest mówić o sobie, sztuką jest słuchać drugiej osoby. Tak naprawdę ludzie kochają nas za to, że potrafimy się nimi jakoś zainteresować. Co mógłbym doradzić młodej osobie? Warto uczestniczyć aktywnie w spotkaniu oficjalnym, pytać, zabierać głos. Potem w kuluarach można podejść do osoby, która nas zaciekawiła i zadać dodatkowe pytanie. Można też przed takimi spotkaniami zrobić research i później zacząć rozmowę np. o aktywności danej osoby na TT, o jej karierze zawodowej. Z reguły kolejność jest taka, że ta osoba w rewanżu zada nam pytanie: „a czym Pan, Pani się zajmuje”. Myślę, ze to jest dużo lepsza metoda niż takie wyskakiwanie i wręczanie własnej wizytówki, mówienie od razu o sobie. Można brutalnie powiedzieć, że nie jest ważne, ile znamy osób, lecz ile osób nas poznaje.

PRoto.pl: Studiował Pan także w Wielkiej Brytanii. Jak tam podchodzi się do zagadnienia  personal brandingu?

ST: Cechą systemu brytyjskiego jest to, że już na studiach osoby uczą się bycia liderem poprzez udział w stowarzyszeniach czy organizacjach studenckich. Podczas moich szkoleń często próbuję obalić stereotyp, że bycie liderem to cecha wrodzona. Liderstwo jest pewnym stanem umysłu, który możemy konsekwentnie budować przez lata. Działalność w organizacjach studenckich uważam za świetny sposób rozpoczynania myślenia o sobie jako marce. Warto także kontynuować tę dodatkową działalność na dalszym etapie życia, czyli pracy zawodowej. Bardzo ceni się osoby, które oprócz aktywności zawodowej, poświęcają czas na działalność w organizacjach czy stowarzyszeniach branżowych. To stwarza świetną synergię między własną aktywnością a budowaniem sieci kontaktów.

Rozmawiała Magdalena Wosińska

Więcej informacji na temat książki „Coaching marki osobistej, czyli kariera lidera” dostępnych jest na stronie www.trzeciak.pl.

PRoto.pl jest patronem medialnym książki.

newsletter


Zapisz się do newslettera,
i odbierz wybrane fragmenty moich książek.