Opłaca się dbać o wizerunek Polski – dr Sergiusz Trzeciak

Opłaca się dbać o wizerunek Polski

O mnie w mediach

Wizerunek Polski w świecie nie jest najlepszy. Jednak niezależnie od tego, czy ktoś podziela sympatie dla obecnie panującego układu rządowego, czy też jest wobec niego krytyczny, powinien zrozumieć, że zła opinia o rządzie przekłada się na ogół na złą opinię o kraju – pisze prezes Instytutu Sobieskiego Sergiusz Trzeciak.

Polska to kraj, którym rządzą awanturujący się bliźniacy stojący na czele nacjonalistyczno-populistycznej koalicji, która pogrążyła kraj w chaosie. To nie jest cytat z „Die Tageszeitung”, taki obraz Polski rysują opiniotwórcze zachodnie media, którym wtórują niektórzy polscy dyplomaci i kręgi opiniotwórcze. Większość z nas zdaje sobie sprawę z negatywnego wizerunku Polski za granicą. Rząd przygotował kolejną ofensywę w zachodnich mediach, głównie w CNN i BBC. Kampania ta przedstawia Polskę jako kraj, „który pozytywnie zadziwia”. Niemniej jednak jest ona skierowana do masowego widza, głównie takiego, który może chcieć spędzić urlop w Polsce. Nie kwestionując sensu takiej kampanii, należy podkreślić, że o wizerunku kraju decydują środowiska opiniotwórcze i to z nimi powinniśmy nauczyć się odpowiednio komunikować.

Numer komórki ministra?

Szczególnie istotne są dobre relacje ze światem zachodnich mediów. Trzeba jak najszybciej zbudować profesjonalny zespół rządowy złożony z osób z doświadczeniem dziennikarskim oraz PR. Zbieraniem informacji oraz budowaniem wizerunku w mediach za granicą zajmują się attachés prasowi w poszczególnych ambasadach. Tyle tylko, że poza chlubnymi wyjątkami są to struktury skostniałe, nie zawsze przygotowane do wykonywania swoich zadań. Dzięki dobremu zespołowi w kraju można lepiej skoordynować ich pracę. Jego zadaniem byłaby szybka reakcja na negatywne artykuły na temat Polski i rządu pojawiające się w zagranicznych mediach. Zespół mógłby również przygotowywać notatki dla prasy zagranicznej. Gdy tylko pojawia się jakiś temat, który może zainteresować media, zespół przesyła wszystkim notatkę prezentującą polskie stanowisko.

W porozumieniu z attaché prasowymi zespół powinien przygotowywać wizyty polskich przedstawicieli państwowych za granicą. Organizować briefingi, zapoznając ich z oczekiwaniami dziennikarzy. Warto też wcześniej przygotowywać odpowiedzi na pytania, które mogą się pojawić. Istotne jest także zapewnienie zachodnim korespondentom dostępu do polskich urzędników państwowych. W każdym ministerstwie powinna być przynajmniej jedna kompetentna osoba, która pozostawałaby do dyspozycji korespondentów. Od jednego ze znanych zachodnich korespondentów dowiedziałem się rzeczy, która u nas jest nie do pomyślenia: prezydent Rumunii podał mu numer swojego telefonu komórkowego. W Polsce zaś – skarżył się dziennikarz – służby prasowe i większość polityków w ogóle nie odpowiadali na jego telefony oraz e-maile, a ze służbami prasowymi ministerstw nie mógł porozumieć się w języku angielskim.

Lista życzliwych

Drugą grupą docelową powinni się stać zachodni inwestorzy. Kluczowy z punktu widzenia Polski jest nie tylko sposób, w jaki nas będą postrzegali przedsiębiorcy, ale też, czy przekonamy ich, że w naszym kraju warto inwestować. Niedawno miała powstać polska agencja promocji gospodarczej – a w jej ramach międzyresortowy zespół do spraw inwestycji. Inwestor nie musiałby wtedy przedzierać się przez różne instytucje – wszystkie decyzje otrzymywałby z jednych rąk. Niestety, planu utworzenia PAPG nie zrealizowano. Działa za to wiele instytucji i portali internetowych. Zalicza się do nich zarówno portale rządowe, np. portal PAIiIZ czy też MSZ-owski portal business.gov.pl, jak i pozarządowe, np. inwestinpoland. Portale te, chociaż stanowią dobre źródło informacji, powinny być bardziej interaktywne i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom potencjalnych inwestorów. Lepiej byłoby, gdyby zajmowała się tym jedna wyspecjalizowana komórka, a potencjalny inwestor dostawał swojego osobistego opiekuna, który zapewni mu kompleksową obsługę. Nie jest to pomysł nowatorski. Taki model z powodzeniem stosuje we Wrocławiu prezydent Dutkiewicz. Ważne również, żeby – przy okazji każdej wizyty zagranicznej – polscy ministrowie i wysocy urzędnicy znaleźli czas na spotkania z czołówką potencjalnych inwestorów zagranicznych.

Trzecia grupa o szczególnym znaczeniu dla Polski to politycy i wysocy urzędnicy struktur europejskich i międzynarodowych. Odpowiednie służby prasowe powinny wytypować 100 najważniejszych światowych polityków i dyplomatów, o których Polska powinna dbać. I wykorzystywać to, że niektórzy z nich mają polskie korzenie.Na przykład minister ds. europejskich Wielkiej Brytanii Denis McShane wspierający „Solidarność” w latach osiemdziesiątych. Na spotkania z takimi politykami polscy urzędnicy powinni znajdować czas. Służby prasowe powinny też prowadzić listę polityków i urzędników „życzliwie” nastawionych do Polski. Jeżeli politycy zagraniczni popierają polskie stanowiska, powinni być docenieni i dostawać oficjalne podziękowania.

Wsparcie, stypendia, polskie katedry

Zachodnie elity intelektualne, niestety, niewiele wiedzą na temat Polski. Ich kuźnią są najbardziej renomowane zachodnie uniwersytety. Na wielu z nich funkcjonują polskie towarzystwa złożone z akademików i studentów, zarówno Polaków, jak i osób interesujących się Polską. Piszę o tym na podstawie własnego doświadczenia – osoby, która współzakładała stowarzyszenie polskie w London School of Economics i była aktywnym działaczem towarzystwa polskiego na Uniwersytecie w Oxfordzie. W stowarzyszeniu liczącym wtedy około 150 członków ponad połowa nie miała polskiego obywatelstwa. Pomimo trudności finansowych stowarzyszenie organizowało dni polskie oraz wiele spotkań i imprez promujących Polskę. Niestety, w przeciwieństwie do innych towarzystw polska organizacja działała bez dostatecznego wsparcia narodowych instytucji.

Polskie władze przeznaczają za mało środków na fundowanie stypendiów na najbardziej prestiżowych uniwersytetach. Wiele krajów ma swoje programy stypendialne oraz sponsorowane katedry i centra naukowe, np. na Uniwersytecie w Oxfordzie. Jeżeli polski biznes nie dojrzał jeszcze do finansowania tego rodzaju projektów, to powinno to robić państwo. W przeciwnym razie zawsze będziemy narzekali, że zachodnie elity niewiele wiedzą o Polsce.

Warto byłoby również umożliwić Polakom studiowanie na najlepszych zachodnich uczelniach, bo to oni są dla Polski najlepszymi ambasadorami. Można, w celu pozyskania dobrze wykształconych urzędników państwowych, umarzać kredyty stypendialne osobom, które przepracują pięć lat w administracji państwowej. Znowu odwołam się do osobistego doświadczenia – otrzymałem wiele stypendiów zagranicą, ale żadne nie zostało sfinansowane z polskich źródeł.

Sergiusz Trzeciak jest prezesem Instytutu Sobieskiego, autorem książek na temat marketingu politycznego

newsletter


Zapisz się do newslettera,
i odbierz wybrane fragmenty moich książek.